18 listopad 2017

Bartosz Batra: Thai Fight zapamięta mnie na długo

 

Mieszkający we Wrocławiu Bartosz Batra chciałby zapisać się w annałach polskiego Muay Thai. Wiosną tego roku zawodnik KO Gym Poland jako pierwszy Polak w historii zawalczył dla Max Muay Thai, a już w sylwestra ponownie zapisze się na jej kartach jako pierwszy reprezentant naszego kraju, który wystąpi na najlepszej gali w Tajlandii, Thai Fight. Podopieczny Mariusza Cieślińskiego jest bojowo nastawiony do sylwestrowej walki na starożytnych zasadach kard chuek, czyli bez rękawic, i liczy że to będzie dopiero początek jego przygody z Thai Fight.

 

Cześć Bartek! Znowu Tajlandia, więc pytanie, czy trenujesz w tym samym miejscu i jak w ogóle wyglądały przygotowania do walki na Thai Fight?

Witam wszystkich! Myślę, że miałem najlepsze przygotowania do walki w moim życiu. Jeszcze będąc w Polsce bardzo ciężko trenowałem razem z moim trenerem, Mariuszem Cieślińskim. Same przygotowania do walki miałem już w Tajlandii, w której przebywam od kilkunastu dni i się aklimatyzowałem. Trenuję na wyspie Phuket u trenera, którego poznałem już w 2011-tym roku, kiedy był trenerem od tarcz w innej znanej akademii Muay Thai właśnie na Phuket. Od grudnia zeszłego roku otworzył swój klub i właśnie u niego przygotowywałem się do nadchodzącej walki. Jest nie tylko doskonałym trenerem, ale również wspaniałym człowiekiem.

 

Czy coś wiesz o swoim przeciwniku poza nazwiskiem i narodowością?

Tak się akurat złożyło, że organizacja Thai Fight podaje prawdziwe imię i nazwisko mojego przeciwnika. Jak wiadomo, w Tajlandii używa się swojego imienia lub przydomka, a jako ‘nazwisko’ używa się nazwy reprezentowanej akademii. Mój rywal jest znany w Tajlandii jako Jeetreedthong Seatransfery. Nie ma najmniejszego problemu ze znalezieniem jego walk w Internecie. Wiem, ze jest on mistrzem Max Muay Thai, organizacji w której walczyłem podczas ostatniego pobytu w Tajlandii, i jest bardzo doświadczonym zawodnikiem z wieloma walkami na koncie. Akurat duża ilość walk to norma w Tajlandii, a do organizacji Thai Fight nie trafia się za piękne oczy, tylko trzeba być naprawdę dobrym. Przede mną wielkie wyzwanie, ale każdy popełnia błędy, a ja mam zamiar wykorzystać każdy błąd mojego przeciwnika. Pojedynek odbędzie się na zasadach kard chuek, czyli bez rękawic, a boks nie jest silną stroną mojego rywala. Wiem, że ma on bardzo dobry klincz oraz kopnięcia.

 

Po raz kolejny zapisujesz się na kartach historii polskiego Muay Thai. Najpierw jako pierwszy Polak walczyłeś na Max Muay Thai, teraz przecierasz szlaki w Thai Fight. Jaki będzie następny cel? Walka w turnieju o Puchar Króla?

Po pierwsze zamierzam wygrać nadchodzącą walkę i na tym się skupiam. Nigdy nie wybiegam dalej niż poza kolejną walkę. Miałem najlepszy obóz przygotowawczy w życiu, oprócz Tajów jest tutaj ze mną również Marcin Parcheta, doskonały zawodnik ze Szczecina, który na zmianę z Tajami dojeżdżał mnie na treningach. Jestem gotowy na 110 procent i już nie mogę się doczekać wyjścia do ringu, by udowodnić swoją gotowość. Co będzie moim kolejnym celem? Czas pokaże…

 

Niebawem wracasz do Polski. Czy są szanse na to, że Thai Fight da Ci szansę walczyć na ich galach, gdy nie będziesz trenował w Tajlandii?

Myślę, że organizacja Thai Fight zapamięta mnie na długo i dostanę jeszcze kolejną szansę. Skupiam się teraz na tej walce i wiem, że wszystko jest w zasięgu ręki. Bardzo ciężko pracowałem, by dostać tą walkę i ją wygrać i mam zamiar wyjść po swoje bez kompleksów, mimo że na trybunach będzie ok. 50 tysięcy ludzi. Jestem na to gotowy.

 

Miejscowi zawodnicy i promotorzy mówią, że walki dla Thai Fight są jak walki na galach PPV w boksie. Powiedz, czy rzeczywiście organizacja płaci o wiele więcej, niż inne?

Zdecydowanie tak, gaża za walki w Thai Fight jest bardzo wysoka jak na tajskie warunki. Jest ona wyższa niż w organizacji Max Muay Thai i osobiście nie narzekam na swoją gażę, a nawet sobie chwalę. Nie ma się jednak co oszukiwać, brzydzę się tanim blichtrem i walkami za ‘’lajki na Facebooku’’ czy argumentowaniem, że jest telewizja i ktoś tam mnie zobaczy. Walka odbędzie się na zasadach kard chuek i zamierzam iść na wojnę, zostawić kawał zdrowia w tym pojedynku. Sądze, że promotor będzie zadowolony po walce. Dziękuję za rozmowę, pozdrawiam wszystkich i życzę szczęśliwego nowego roku.

 

Paweł Sawicki

sporty-walki.org

Share

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

Ostatnie komentarze

Partnerzy