20 czerwiec 2019

Czy istnieje kwiat paproci?

 

Kwiat paproci to mityczny, legendarny kwiat, zakwitający raz w roku. Według niektórych źródeł ma to miejsce w noc przesilenia letniego, czyli najkrótszą noc w roku z 21 na 22 czerwca. Większość podaje jednak inną datę - wigilię św. Jana, potocznie zwaną „Nocą Świętojańską”, przypadającą z 23 na 24 czerwca.

 

Ten przepiękny kwiat, mieniący się cudownym blaskiem, rozświetlający ciemne bory i lasy, miał przyciągnąć swym niezwykłym światłem śmiałka, który odważy się go zerwać. A była to bardzo kusząca wizja, bowiem kwiat paproci zapewnić miał swemu znalazcy: zdrowie, bogactwo, dostatek i szczęście…aż do końca jego dni. Brzmi imponująco i zachęcająco, ale aby było to możliwe, musiał zostać spełniony jeden, najważniejszy warunek! Swoim dobrobytem i majątkiem posiadacz kwiatu paproci nie mógł się z nikim podzielić. W  przeciwnym razie, straciłby wszystko co posiada. Niesamowite opowieści o kwiecie paproci, na przestrzeni minionych wieków, wywarły tak silny wpływ na ludzi- zwłaszcza mieszkańców wsi i małych miasteczek, że każdy pragnął ujrzeć na własne oczy tę zjawiskową roślinę i przekonać się o jej magicznej mocy. Z tego względu poszukiwania kwiatu stały się nieodłącznym elementem obchodów słowiańskiego święta „Kupały” oraz na dobre zapisały w legendach przekazywanych z pokolenia na pokolenie.

Kwiat paproci od zawsze był u nas pomyślną wróżbą, tak szczególną jak czterolistna koniczyna w Irlandii, jemioła u Celtów, czy biały wrzos w Szkocji. Dlatego też szukano go z taką wytrwałością. Botanicy są bardzo sceptyczni wobec tych mitów i legend, twierdząc że paproć nie kwitnie, ponieważ należy do rzędu roślin bezkwiatowych. Jednak, gdy wnikliwie przejrzymy bardzo stare katalogi roślin, to okaże się, że nazwy spłatały nam figla. Otóż, wyraz paproć(albo paprotka) pierwotnie nie stanowił nazwy żadnej konkretnej rośliny. Był terminem ogólnym, oznaczającym zbiorowo wiele rodzajów roślin rosnących na gruntach podmokłych. Sam wyraz „pap-r” oznaczał sitowie. Naturalnie rośliny nazywane „paproć”, podobnie jak rośliny określane słowem „trawa”, „ziele” lub „chwast”, miały także swoje szczegółowe, rodzajowe nazwy. Paprociami były zatem np. długosz, gnieśnik, karlik, mokrzyca, zapartnica czy zylwa. W większości są to znacząco różne odmiany roślin z rodziny paprociowatych, ale są tu też rośliny innych rodzajów, np. storczykowatych, których kwiaty otwierają się albo pachną tylko w nocy. Tak więc legendarny „kwiat paproci” mógł należeć do którejkolwiek z tych roślin, gdyż wiele z nich zakwita właśnie w czerwcu.

 


Kwiat paproci po który wyruszają młodzieńcy w noc świętojańską istnieje tylko w legendach, ale czy na pewno?
Pan Stanisław Urbaniak, emerytowany leśnik z Rudnika nad Sanem, 40 lat temu na własne oczy miał okazję ujrzeć mityczny kwiat paproci. Oto, co powiedział w tym temacie:

- Dawniej sądziłem, że to legenda. Teraz wiem, że to prawda. 29 lat przepracowałem w lasach i tylko raz widziałem coś takiego – dodaje.

- Byłem wtedy młodym leśnikiem. Lato było bardzo suche. W lesie ogłoszony był najwyższy stopień zagrożenia pożarowego. Ciągle patrolowaliśmy nasze tereny. W nocy z 23 na 24 czerwca sprawdzałem lasy za Domem Myśliwskim. Było już dobrze po godz. 23, gdy przechodziłem obok zabagnionej łąki. Zobaczyłem, że nagle rozbłysło światełko. Stawało się coraz jaśniejsze, dookoła zrobiło się widno jak w dzień…

- Byłem oddalony zaledwie o trzy metry od tego jaśniejącego punktu opowiada.   

- Wyglądało to jakby słupki kielicha kwiatu otoczył welon srebrnej, świetlistej pajęczyny. Poświata rozrastała się na kształt tulipana. Wszystko mieniło się w niesamowity sposób, pulsowało jakimś tajemniczym życiem. Nie da się tego opisać słowami.

Co ciekawe, jaśniejąca kula rozrosła się do rozmiarów pięści dorosłego mężczyzny. Była bardzo delikatna, krucha i nieziemska. Emanowała bardzo mocnym, srebrzystym światłem, ale po kilku minutach zaczęła nagle przygasać. Stawała się coraz mniejsza i mniejsza, aż zupełnie zniknęła. Młody leśnik nie zerwał kwitnącej paproci. Był zbyt zaskoczony i oszołomiony tym, co zobaczył. Nie zdążył nawet dotknąć tajemniczego kwiatu, gdyż z niedowierzaniem stał niczym zamurowany. Nie spełnił więc bajkowego warunku zdobycia wielkiego szczęścia.

- Po wszystkim podszedłem do tego miejsca, w którym jaśniała kula  mówi Pan Urbanik.             

- Pod rozłożystą paprocią pozostała garstka jasnoszarego popiołu. Na szczycie rośliny wyrastała taka dziwna miotełka. To właśnie ona przed minutą błyszczała kwiatem paproci.

Zdaniem Pana Stanisława o podobnych zjawiskach opowiadali też inni leśnicy. Mówili o jaśniejących czasem w lesie łunach, od których robi się widno jak w dzień. Natrafiali na nie w czasie upalnego lata, w miejscach wilgotnych. Jednak żaden z nich nigdy nie był tak blisko tego tajemniczego zjawiska jak Pan Stanisław Urbanik - choć  wielu próbowało.

- Opowiedziałem ludziom, co widziałem  mówi leśnik.

- Jedni wierzyli, inni nie. Ale paru poszło do lasu szukać kwiatu paproci. Nawet w takie stroje pszczelarzy się poubierali, bo komary strasznie nocą w lesie tną. Niestety nikt nie przyniósł kwitnącej paproci. Nie słyszałem, żeby nawet ktoś ją zobaczył.

Może więc kwiat paproci to nie tylko wytwór ludzkiej wyobraźni i baśniowa roślina?
W tym roku - i to już niedługo - będzie okazja, by się o tym przekonać w nadchodzącą Noc Świętojańską.

Czy wiecie, że…

Baśń o kwiecie paproci napisał polski pisarz, publicysta, historyk - Józef Ignacy Kraszewski. Motyw tego kwiatu pojawił się także w kulturze masowej na początku XIX wieku w baśniach braci Grimm. Piosenkę o nim śpiewał także polski, żeński zespół wokalny „Alibabki”. Natomiast autorem wiersza o kwiecie paproci jest Adam Asnyk.

 

Zobacz także: Alibabki "Kwiat jednej nocy":

 

Autor: Magdalena Gryczke

Źródło: przyjaznywroclaw.pl

Share

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

Ostatnie komentarze

Partnerzy