18 listopad 2017

Niemiecki dramat, radziecka musztra, polskie szkoły i europejska nauka

 

Dziś opowiem Wam historię miejsca, które w ciągu zaledwie stu dziesięciu lat było świadkiem niezliczonej ilości wydarzeń i ludzkich dramatów. Obecnie przechodzi ono drugą młodość i w spektakularnym stylu wraca do czasów świetności. Mowa tu o kompleksie EIT+ na Praczach Odrzańskich, powstałym w miejscu dawnego zakładu dla ubogich i nieuleczalnie chorych.

 

Zakład ów powstał w początkach ubiegłego wieku, według projektu Karla Klimma, Friedricha oraz mistrza neogotyckiej cegły - Richarda Plüddemanna. Stanowił dość niezwykłe wyzwanie, miał bowiem charakteryzować się całkowitą samowystarczalnością. Na jego terenie znalazła się wieża ciśnień, ciepłownia i ujęcie wody, do dyspozycji szpitala oddano zaś niezbędne zaplecze, wraz z kostnicą, lodownią, pralnią oraz miejscem do modlitwy.

W latach 1911-1913 w kompleksie na Praczach zaszły pierwsze poważne zmiany. Najpierw powstał budynek szpitala dla kobiet cierpiących na epilepsję, według projektu Maxa Berga i Georga Müllera. Zaprojektowano go w duchu modernizmu, z pełnym szacunkiem do wszechobecnego neogotyku. Ciekawostką jest z pewnością niepozorny portal, przeniesiony z Browaru Pod Złotym Szczupakiem przy ul. Ruskiej. Nieco później oddano drugi z budynków – obszerny szpital dla mężczyzn – zaprojektowany przez berlińską pracownię Zamak&Walter. Tu z kolei oko przyciągają płaskorzeźby, symetrycznie rozłożone po obu stronach głównego wejścia. Jedna z nich widnieje nad tytułem tego artykułu.

 

 

 

Początkowo Zakład służył głównie epileptykom, jednakże po I wojnie światowej, w obliczu narastającej biedy i nędzy zwykłych obywateli, nad przeludnionym Breslau zawisła groźba epidemii gruźlicy. Infekcjom sprzyjały fatalne warunki mieszkaniowe, w obliczu potrzeby wyizolowania chorych, wrocławski magistrat przeznaczył dwa wspomniane wcześniej budynki dla gruźlików. Szpital dla mężczyzn zamieniono na oddział chirurgiczny z pracownią rentgenowską, szpital dla kobiet zaś – na dom opieki. Władze miasta pękały z dumy na samą myśl o nowoczesności tego miejsca, niedługo potem jednak widmo gruźlicy przysłonięte zostało przez widmo kolejnej wojny...

W latach 40. kompleks na Praczach zamieniono na szpital wojskowy, po zdobyciu Breslau zaś przejęła go Armia Czerwona. Do dziś zachowała się na murach cyrylica, nabazgrana białą farbą na czerwonej cegle. Być może dzięki swej funkcji budynki dawnego Zakładu przetrwały działania wojenne niemal nienaruszone.

 

 

Po wojnie na Praczach skoszarowano wojska radzieckie, które wyniosły się stąd dopiero po odwilży 1956 roku. Pamiątką po nich są poligony i strzelnica. W późniejszych latach umieszczono tu m.in. Zespół Szkół Rolniczych im. Ziemi Piastów i Liceum Ogólnokształcące nr XIX.

Dramatycznych wydarzeń nie zabrakło nawet w czasie, gdy dawny zakład dla ubogich przejęli we "władanie" licealiści. Starsi wrocławianie pamiętają zapewne lato 1963 r., kiedy to miasto nawiedziła epidemia czarnej ospy. Wtedy po raz ostatni Pracze przypomniały sobie swoją dawną funkcję. W budynku szkoły rolniczej powstało prowizoryczne izolatorium dla chorych, przewożono tu karetkami osoby z całego Wrocławia. Milicja pilnowała, aby nikt nie zbliżył się do miejsca kwarantanny. W ciągu 47 dni zachorowało w sumie 99 osób, siedem z nich poniosło śmierć.

 

 

 

Dziś kompleks przy Stabłowickiej to jeden wielki plac budowy. W 2007 roku zlikwidowano pozostałe jeszcze przy życiu szkoły, ich teren zajął EIT+. Część budynków odzyskało dawny blask, część przechodzi właśnie gruntowny remont, pozostałe oczekują na swoją kolej. Być może niedługo zobaczymy tu zupełnie inny świat! Jedno jest pewne – sfatygowany historią szpital zasługuje na godną emeryturę :-)

Zapraszam do obejrzenia pełnej galerii zdjęć budowy, wykonanych dzięki uprzejmości EIT+.

 

Źródło: tajemniczywroclaw.pl

Share

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

Ostatnie komentarze

Partnerzy